wtorek, 26 stycznia 2016

Choroba cyganska i wyborne ciastka kakaowe

Przestraszne chorobsko sie do mnie przyplatalo - przez mojego tate choroba cyganska nazywane ,czyli LENISTWO ! 2016 mnie nie oszczedza ( nie znosze gowniarza ,jeszcze raczkuje a juz daje mi popalic) ,nie umiem sie zebrac w sobie , a najprostsze czynnosci to wysilek na miare Atlasa ,ktory dzwiga caly swiat na plecach (swoja droga kocham mitologie - jedna z moich ulubionych ksiazek ). Pogoda tez sie skiepscila ,jak przez cala zime bylo cieplo i slonecznie ( z kilkoma dluzszymi wyjatkami na deszcz ) tak teraz zimno jest . I mowie tu o wilgotnym chlodzie ,ktory wpelza za kolnierz jak oslizgly waz i owija sie wokol szyi a potem schodzi w dol na cale cialo i ziebi niemilosiernie . Zeby nie bylo - kocham zime ,ale nasza - mrozna i sucha a nie bezsniezna i wilgotna . Kto by pomyslal ,ze pod sam koniec bedziemy palic w kominku przez cale dnie i noce .Jedynie zeszla niedziela obdarowala nas cieplym sloncem ,pozwalajac mi na grubsze porzadki w mini ogrodku . No juz dobrze ,wyplakalam sie , lepiej mi :D .
Robiac lenistwu na przekor postanowilam upiec ciasteczka kakaowe ,na ktore przepis znalazlam na jakiejs wloskiej stronie i bardzo mi sie kolor spodobal . Musze powiedziec ,ze to jedne z lepszych kakaowych ciastek jakie jadlam i juz wiecej nie kupie zadnych w sklepie . Nie sa pracochlonne , skladnikow tez za wiele nie ma - w kazdym domu znajda sie na pewno . Wystarczy troche checi . Z podanych porcji wyszlo mi 2 blachy smacznych ciastek o oblednym kolorze .



CIASTECZKA KAKAOWE
- 320 gr maki 
- 25 gr kakao
- 100 gr masla solonego ( dalam zwykle i tez wyszly pyszne ,jednak nastepnym razem dam o jakies 20 gr mniej )
- 100 gr cukru 
- 65 gr wody ( tak gram , nie ma pomylki )
- 6 gr proszku do pieczenia 
- 1 gr soli

W garnku polaczyc cukier ,maslo ,sol i wode . Na malym gazie gotowac do momentu rozpuszczenia masla , gdy juz sie rozpusci odstawic na 20 minut .
Do miski przesiac make z kakao i proszkiem do pieczenia . Do suchych skladnikow dodac rozpuszczone maslo i wymieszac drewniana lyzka . Uformowac zgrabna kule i zawinac w folie spozywcza , wstawic do lodowki na 30 min .
Piekarnik nagrzac do 180° .
Zeby dobrze i wygodnie rozwalkowac ciasto polecam robic to przez papier lub przez folie . Z rozwalkowanego na 0,5 cm ciasta wykrawac ciasteczka i ukladac na blasze wylozonej papierem . Piec 10 min ,zostawic ciastka do ostygniecia na kratce . U mnie najlepiej pieka sie na drugiej polce od dolu . Owe ciastka ze szklanka mleka nie do pobicia :)






Zdecydowalam sie na wersje koncertowa ,poniewaz dla mnie jest lepsza od clipu oficjalnego ,ktory znajdziecie tutaj









czwartek, 7 stycznia 2016

2016 !

Najedzeni , napici i wypoczeci z werwa i energia zaczynamy 2016 ! 
Hold on hold on - albo prrrrr  jak kto woli po naszemu ...Po pierwsze jacy tam wypoczeci ... Wrocilismy z kontynentu ponad tydzien temu a ja wciaz zmeczona ( faktem jest ,ze w czasie wyjazdu chorobsko sie przyplatalo , wiec moze to byc jakies tlumaczenie ), walizka (tylko moja ) jeszcze nierozpakowana ,kazdego poranka lypie na mnie wymownie a ja udaje ,ze jej nie widze ,choinka nadal stoi ubrana i swieci ( chyba zlosliwie zeby juz rozebrac bo sterczy od " przed wigilia") (eeem... tak dobrze widac przy dwiach - miotla i bejzbol ) 





zakwas  "kipi " zeby chleb upiec a ja co?...aikido...
Jeszcze dobrze rano oczu nie otworze a juz senna i zmeczona ,niewyspana . O co kaman ? Moze cisnienie ? Pogoda od poczatku roku nie rozpieszcza i deszczowo jest , w takie dni czuje sie jak zombie ,a po kawie mi nie bardzo . Czasem to bym chciala zeby mnie zahibernowali na jakis czas - tak zebym sie wyspala i odpoczela . No ale dosc marudzenia przechodzimy dalej . Sasiedzi tez wrocili ...jedni z moim "ulubionym " pieskiem . Wypuszczaja Napoleonka ( sama go tak nazwalam z racji jego niskiego wzostu i adekwatnie wielkiego ego ) o 7ej rano , zeby sie pupil wyszczekal ....no krew mnie zalewa co za k.... pies ,ilekroc wyjdzie na dwor pysk mu sie nie zamyka i moze tak przez caly dzien ,ale coz uroki sasiedztwa .( Zapisac na czerwono i drukowanymi w notatniku : gdy juz bede obrzydliwie bogata zmienic sasiedztwo na bardziej ...ciche ) . Drudzy zas sasiedzi przerazliwie tupia i  robia to...przed 7 . Budzi mnie ped bydla ze schodow cos okolo 6:30 rano ...Wieczorem to samo . Ale nie ,nie nie , nie narzekam . Tylko tak mi sie w uszy rzucilo po tygodniu absolutnej ciszy ,ktora delektowalam sie jak najlepszym deserem ...bylo - minelo . Pocieszajace jest to ,ze moze na nastepne swieta tez wyjada ^^ . No dobrze , wrocmy do wyjazdu - ogolnie udany (oprocz wczesniej wspomnianego chorobska ,ktore przywleklam z ulicy i zarazilam nim Ksiecia ) . Jako kobieta haftujaca jaki pierwszy sklep znalazlam? No wiadomo ,ze pasmanterie :D Troche to trwalo zanim z corka dotarlysmy do celu ,bo ile ludzi tyle wersji polozenia danego obiektu ,ale w koncu sie udalo , kupilam kilka niteczek na nowy haft ,ktory zaczelam ( bedzie to moj haft podrozny ,ale o tym w osobnym poscie ) , potem kilka dni lezenia i kuracji domowymi sposobami i jakos udalo sie stanac na nogi ,na tyle by zwiedzic sasiednie miasto ,mianowicie Cannes . Szczerze ? Duzo halasu o nic ,drogo jak cholera ,kilka slynnych uliczek - a potem nic , plaze zdominowane przez restauracje , hotel na hotelu z cenami jak za zboze ,tloczno i...tyle . Cale Cannes w telegraficznym skrocie . Czy pojechalabym tam w sezonie tylko po to , zeby zobaczyc swoja ulubiona gwiazde ? Nie . No ale oczywiscie to tylko moje zdanie . Na przystanku zostalysmy z corka zaczepione przez pania ,ktora tez jechala do Cannes - uslyszala obcy jezyk i ciekawa byla skad jestesmy . Grzecznie ,ze z Polski ,ale mieszkamy na Korsyce . Pani z uniesiona brwia spytala : Naprawde ? i z Korsyki przyjechalyscie na swieta na kontynent ?! Przyplynelysmy a co :D . Zostalysmy oswiecone ,ze wszyscy plyna na Korsyke , a nie odwrotnie ( wiem dlaczego ,bo na Korsyce jest piekniej :) ) Nastepne podchwytliwe pytanie : Czy jestesmy zadowolone z naszych politykow ?Kaczynski ? A zna pani kogos kto jest zadowolony ze swoich politykow ? ( Alez ze mnie szczwana dyplomatka ...jednak nie na dlugo ) Ale owszem ,jesli chodzi o emigrantow to jestem z nich zadowolna - dodalam ze szczerym i szerokim usmiechem .( hehehh ) Pani jeszcze chwilke z nami postala ale juz nie zadawala ciezkich pytan :) Fotorelacja z Cannes .




1 . Pomnik Joanny D'arc



2 . Jakis ...inny pomnik :D



3 . Swiecace palemki - pasaz ,ktorym trzeba przejsc :D


4. Plaza 



5. Fontanna 



6. Slady mokrych stop ...w grudniu ^^



7. Nastepny kawalek plazy 



8. Tez plaza . Zwroccie uwage na niebo i cudne wariacje koloru niebieskiego na wszystkich zdjeciach .



9 . To juz po ciemnicy ,ale jeszcze kawalek jasniejszego nieba sie tli :)






11. Jeden z hoteli ,gdzie lokuja sie gwiazdy w czasie festiwalu .



12. To jego dolna czesc 



13. Od czola wciaz Martinez 



14. Bar 72



15. Nastepny hotel.



16. Kasyno 

Szybka wycieczka po uliczkach Cannes dobiegla konca :)

Teraz pokaze Wam widok jaki mielismy z okna mieszkania :)















U nas na balkony to wroble i wrony przylatuja ...a tu mewy :D Nie dala sie cholernica pstryknac przy odslonietej zaslonce . Musialam z partyzanta .

Na dzis tyle z malowniczej wycieczki :). Zmeczeni ale zadowoleni wrocilismy do naszej " wioski " . I wiecie co ? Wcale nie chcialabym mieszkac na kontynencie , nie przekonuja mnie sklepy i ta cala " cywilizacja " gdzie wszystko dostepne od reki . Moze troche zdziczalam ,ale miastowy zgielk i spaliny jakos mi nie leza . Wole nasza " dziure " gdzie wieczorem na ulicach spokoj i powietrze czyste ,chociaz  czesci samochodowe lub materialy do pracy ida droga morska czasem nawet i miesiac . Za te widoki i spokoj ,ktory tutaj mamy ( oprocz sasiadow i wakacji ) warto jest czekac :)




niedziela, 13 grudnia 2015

Wyjazdy swiateczne , i niedzielne targowisko

Jakis tydzien temu Ksiaze nabaknal cos o wyjezdzie na swieta .Nie do Polski ,nie na Sardynie ,a na kontynent do Nicei , ale jeszcze nic nie bylo pewne . Wczoraj dowiedzialam sie ze jednak jedziemy na jakies 10 dni , w tym swieta . No i dobrze ,bardzo sie ciesze bo tak naprawde nie mialam ochoty jechac ani do Polski ani na Sardynie , a tym bardziej siedziec w garach , wiec Nicea jak znalazl . Nie wiem jeszcze czy bedziemy robic jakies swieta poza domem ,zobaczy sie . Lubie takie niespodziewane decyzje ,wyjazdy ,przyjazdy i gosci :) . A na ta chwile chcialam podzielic sie kolorami zimowymi ze straganow niedzielnego targu .
Zawsze jak kupuje warzywa i owoce przed oczami staje mi okropna jakosc tych samych produktow w Polsce - bez wygladu ,bez smaku . Tu nawet w markecie sprzedaje sie smaczne i swieze owoce i warzywa , nie mowiac juz na takich wlasnie targowiskach . I przede wszystkim maja smak .










I jedna z moich ulubionych kapel ....Gorillaz :)

 

czwartek, 3 grudnia 2015

Owsianka i nordic walking

Od jakiegos czasu postawilam na sniadanie w postaci owsianki . Z ostatniego wypadu do Polski przywiozlam sobie 2kg platkow owsianych gorskich . Teraz codziennie rano poswiecam niecale 10 min na przygotowanie pysznego i sytego sniadania ,ktore polecam wszystkim a w szczegolnosci osobom majacym problemy z przemiana materii ( przepis na owsianke podam na koncu posta ). W tym samym czasie zdecydowalam sie na nordic walking - najprosciej mowiac marsz ze specjalnymi kijami . Moze go uprawiac kazdy, nawet starsza czy otyla osoba - kije dodatkowo odciazaja stawy i kregoslup i to jest chyba najwieksza zaleta tego sportu .Postanowilam zrzucic troche kilogramow bez wyrzeczen - jesc normalnie i bez zadnych durnych diet . Jesli urosla Ci dupa ,zle sie czujesz z nadmiarem tluszczu i sukienka kiepsko lezy ,zasiedzialas sie ,nie masz kondycji - to wlasnie jest ten moment na wziecie sie za siebie . Do uprawiania nordica potrzebujesz jedynie butow sportowych i kijkow . Kijki to zaden wydatek ( ja za swoje najprostsze zaplacilam niecale 20 euro ,a podejzewam ,ze w Polsce sa tansze ). Jak dobrac odpowiednie kije i jak prawidlowo chodzic dowiecie sie  tutaj .




Dodam tylko dla zachety ,ze bez zadnych wyrzeczen po 7 dniach robiac po 3-4 km nordica zgubilam 1 kg :) . Wystarczajaco zachecajace ? To teraz podam przepis na owsianke i do roboty :) Nigdy nie jest za pozno wziasc sie za siebie i dobrze wygladac . Zachecam do wstania z kanapy i podzielenia sie wrazeniami jak bez trudu gubicie kilogramy nie odmawaiajac sobie kawalka ciasta czy czekolady :)

Owsianka ( na 1 porcje ) 
-szklanka mleka 
-pol szklanki platkow 
-opcjonalnie banan i miod 

Mleko gotujemy na malym ogniu az bedzie gorace ,wsypujemy platki i gotujemy jeszcze 5 min od czasu do czasu mieszamy . Przelewamy owsianke w miseczke ,odstawiamy do przestygniecia . Na cieple platki kroimy banana i polewamy miodem . Jesli komus nie przeszkadza owsianka bez dodatkow rezygnuje z banana i miodu ( jak dla mnie najlepsza bez niczego).

Przemierzajac kilometry niedaleko domu zrobilam kilka zdjec . Mam nadzieje ze sie spodobaja .


Jak sie dobrze przyjzycie ,dostrzezecie zanikajaca tecze :)












poniedziałek, 16 listopada 2015

Co z tym swiatem ?!

W piatek w nocy wracamy z urodzin a w sobote w telewizji ogladamy relacje z zamachow terrorystycznych... Czujecie ta przepasciowo wielka roznice ?!  Cala sobota skupiona na zajsciach z piatkowej nocy ... tereny Francji ( w tym rowniez Korsyka - tu gdzie mieszkam ) objeta stanem wyjatkowym ...przez caly dzien nie wynurzalismy sie z domu , poniewaz nie bylo potrzeby - zakupy zrobione dzien wczesniej . I chociaz funkcjonowalismy jak zwykle , gdzies tam w myslach zaczal czaic sie mrok piatkowych wydarzen . Niedziela i targ ,gdzie wiekszosc sprzedajacych to muzulmanie . Jechalam na ten targ i zastanawialam sie jak on bedzie wygladal ...nie zmienilo sie nic oprocz mniejszej ilosci kupujacych ( sama nie wiem co sobie wyobrazalam ...ze co ...kominiarki ?Kalachy w ich rekach ? Hasla islamskie i przelana krew nas Niewiernych? ) Ci sami panowie wazyli warzywa ,usmiechali sie do mnie jak w kazda niedziele , ceny te same i stragany tez . Wszystko takie samo - oprocz mnie .W srodku - cos sie zmienilo . Postrzeganie tych ludzi sie zmienilo ... zasiali we mnie niepewnosc i strach , ale nie o mnie , a o moje corki . Rozmowa na tle wydarzen z nastolatka - uwazaj na siebie , miej oczy otwarte ,wycisz telefon ,zadzwon do mnie albo sms , a w razie gdy cos sie bedzie dzialo padaj na ziemie i czekaj na odpowiedni moment zeby sie wydostac z pola razenia , staraj sie wyczuc sytuacje ... jakie rady mozna dac dziecku przeciwko terroryzmowi ? I jeszcze przekazac to w taki sposob ,zeby nie zasiac w nim paniki ? Wydaje mi sie ,ze na Korsyce nic nam nie grozi .... ( wiem wiem ,niejednemu sie cos tam wydawalo a potem ...' bach ' ) ale po ostatnich wydarzeniach w Paryzu , szkoly powinny przeprowadzic szkolenia i symulacje dla uczniow i profesorow jak dzialac w przypadku zagrozenia i sprawnie opuscic w/w  tereny ( o ile jest taka mozliwosc ....) . Poniedzialek rano - jak zawsze " Pa Kochanie ,milego dnia w szkole " i stanie w oknie dopoki dziecko nie wsiadzie do autokaru szkolnego . I tylko dlaczego mam ten straszny szum w uszach a serce bije  jak oszalale  , gdy zamykaja sie za Nia drzwi i autobus odjezdza spod domu . Wiem ,ze to dlatego , ze wszystko jest swieze - zamachy ,smierc i krew na ulicach Francji , i wiem , ze mi to w jakims stopniu minie , ale dzis i teraz zwyczajnie boje sie o moje dzieci . Przesadzam ?

sobota, 14 listopada 2015

Zebranie szkolne i portugalskie urodziny

To byl bardzo ciekawy tydzien pod wzgledem poznawczym . Zaczelo sie od zebrania w nowej szkole mlodszej latorosli . Corka wyskoczyla w niedziele z partyzanta , ze zebranie w szkole jest o.O . Rok szkolny podzielony jest na trymestry - nie jak u nas na polrocza . No dopsz isc trzeba . Zaczelo sie o 17:30 . Ja i Ksiaze dojechalismy pod szkole ,gdzie czekala na nas corka . Wszyscy troje ( tak tak , uczen tez musi uczestniczyc w rozmowach z profesorami ) przekroczylismy prog szkoly . Spodziewalam sie ,ze jak zawsze dzieckun ma swoja klase i wychowawce w niej czekajacego na rodzica - ale njje . Wchodzimy a tam ... na poczatek karteczki z nazwiskami profesorow z danej klasy ( w naszym przypadku sekcji europejskiej ) , wszystkie klasy pootwierane ,na kazdych drzwiach nazwiska profesorow i oczywiscie kolejki ^^ . Od czego zaczac ... 
Na pierwszy ogien pani od angielskiego rozszerzonego - ( najkrotsza kolejka :D ) zabawilismy bardzo krotko ,poniewaz byl to monolog ze strony profesorki - same superlatywy ,zadnych zastrzezen i wogle jedna z najlepszych uczennic . No dobra ,lecimy dalej ..
 historia - pani profesor okazala sie bardzo przyjemna i wyluzowana , tez nie miala nic do zarzucenia ,poniewaz oceny sa dobre i tylko corka niesmiala troszke , i nad tym trzeba popracowac - ok jedziemy dalej .
 Francuski i matematyka - tu najdluzsza kolejka
 - profesor z francuskiego tez nie mial zastrzezen ,corka zawsze przygotowana  na lekcje ,prace domowe odrabiane ,nie przeszkadza ,udziela sie itp , i tylko kazal czytac wiecej ksiazek w domu ( niestety dysleksja corki pojawia sie i w jezyku francuskim ) .
 Czas na matematyke ... otoz mam w rodzinie : doktorow ,adwokatow ,lekarzy ,zolnierzy ,nauczycieli (przedmioty humanistyczne ) i zaden czlonek rodziny nie zostal profesorem od matematyki ...wiec i u coruchny mojej ewidentny brak zdolnosci matematycznych jest , no ale coz - nie pokladamy przyszlosci z tym przedmiotem , wiec i rozpaczy wielkiej nie ma . Za to profesor ( byly zolnierz swoja droga  - zdjecia wszystkich uczniow mial - przez chwile czulam sie jakbym brala udzial w jakiejs misji , czy operacji militarnej :D ) przytrzymal nas najdluzej , przedyskutowal kazdy chyba temat lekcyjny , zapoznalismy sie z podrecznikiem od deski do deski , i po 30 min moglismy isc dalej . 
Padlo na profesorke od wloskiego . Jako ,ze wszyscy troje jestesmy rowniez i wlosko-jezyczni dyskusja odbyla sie po wlosku - powiem Wam , ze zostalam bardzo mile polechtana jako rodzic . Dowiedzialam sie ,ze odwalilam kawal naprawde dobrej roboty jesli chodzi o wychowanie corki , ze  jest najlepsza z klasy we wloskim , zawsze przygotowana , niesie pomoc innym , jest bardzo aktywna , bardzo przez innych lubiana  i generalnie fantastyczny z niej dzieciak . Rozgadalismy sie z profesorka w najlepsze a czas leci . Z przykroscia zakonczylismy rozmowe ,ale trzeba smigac dalej .
 Fizyka ... kolejka dluga , pobyt nieadekwatnie krotki - bez zastrzezen ,utrzymaj poziom a bedzie dobrze  widzimy sie jutro na lekcji , no to pa  .
 Nie zastalismy juz profesorow od angielskiego normalnego i od przyrody ( skonczylismy obchod o 20:30 ) ale podalam kartki przez corke ,ze gdyby co , to czekam na spotkanie . Jak na razie nie ma odzewu wiec chyba jest dobrze . Zadna godzina lekcyjna nie zostala opuszczona .Tak zakonczyl sie pierwszy trymestr w nowej szkole . Na takie zebrania to ja moge chodzic i co tydzien :D 

A teraz zagadka : Ilu portugalczykow zmiesci sie na 30 m 2 ? 
Odpowiedz brzmi : W huk :D 
Kilka slow wyjasnienia : Nauczona doswiadczeniem ( nie za bardzo pozytywnym ) jesli chodzi o portugalczykow ,rumunow i muzulmanow ( zatrzesienie na wyspie ) trzymam sie od nich poprostu z daleka . Nie zaciesniam znajomosci - kulturalne dzien dobry i niewymuszony usmiech przy mijaniu sie - i nic poza tym . Do tej pory udawalo mi sie trzymac na dystans naszych sasiadow portugalczykow i bylo mi z tym dobrze . Do jakiegos tygodnia wstecz . Tak sie zlozylo ,ze trzeba bylo od nowa zadaszyc taras - nasze domy i tarasy sa ze soba polaczone wiec trzeba bylo , zeby Ksiaze i sasiad zrobili to razem . I tak sie zaczelo - stalismy na naszym tarasku ,od slowa do slowa , zaprosilam na kawe ,rozmowa ,smichy chichy , dach zostal polozony . W dzien zmarlych ktos puka ...? Marta zawsze dzwoni ,otwieram a tam...sasiadka zza sciany z talerzem ciastek , bo 1-go listopada pieka takie slodkosci ... no to zapraszam do srodka i znow ko , ko , ko , chi , chi , chi , jak to kobitki . W rewanzu upieklam buleczki drozdzowe . Potem chwila przerwy i w dniu wczorajszym ( naprawde nie wiem jak to sie stalo , ale znow wyladowalysmy wszystkie trzy u mnie na kawie ) Marta ( sasiadka ) i my zostalismy przez sasiadow zaproszeni na urodziny ich 16-letniego syna , tak po kolacji . Ksiaze wybral prezent ( jesli chodzi o wybor prezentow moj mezczyzna jest nieoceniony ) mianowicie wypasna kurtke na rower z wszelkimi bajerami ( w zyciu bym nie wpadla na taki podarunek - serio ) .
Wieczorem wszyscy troje zapukalismy do sasiadow ,chlopak dostal prezent a my spoczelismy na kanapie . Tematow do rozmow nie brakowalo , ogolnie swobodna atmosfera , dzwonek do drzwi - mysle , pewnie Marta , a tam ...wchodzi 5 osob , no dobra ,jest miejsce , dalej kontynuujemy rozmowe ,reszta dolaczyla , za chwile telefon ,otwierana brama i do domu wchodzi jakies ....20 osob ?! W zyciu nie pomyslalam ze na 30 m 2 zmiesci sie az tyle  :D . I zaczelo sie przekrzykiwanie jeden drugiego , spiewy ( mezczyzni - mialam okazje pracowac z portugalczykami i powiem ,ze w pracy tez spiewaja - jeden zaczyna -reszta dolacza ) ,smiechy . Wiecie ze Ci ludzie pija kawe o godzinie 22-ej ? Te takie male mocne kawy z ekspresu o.O  Nie wiem jak Wy , ale ja bym chyba do rana nie spala po takiej kawie , a oni pili po kilka - no ale co kraj to obyczaj . W miedzyczasie dolaczyla Marta . Posiedzielismy do 23-ej ,zjedlismy tort ,wypilismy troche szampana i pozegnalismy towarzystwo . Ogolnie bardzo sympatyczna impreza , ale jak dla mnie sa za glosni . Co wyjdzie z tej naszej blizszej znajomosci ? Nie uprzedzam sie - czas pokaze :)



środa, 11 listopada 2015

TuSal 11.11.2015

Jako , ze u nas sezon mandarynkowy w rozkwicie ,takoz i TuSal listopadowy ze skarbnica witaminy C  :)





Marnie przybywa bo jakos weny na haftowanie i czasu niejednokrotnie brak , a jak juz mam chwile to poswiecam ja na odpoczynek i inne wazne czynnosci . Suma sumarum krzyzyki traktowane po macoszemu schodza na baaardzo dalszy plan .




P.s . Jestem dozgonnie zakochana w glosie wokalisty DM i mam chyba z 7 wydan tej piosenki na przestrzeni czasu  , a kazda brzmi inaczej .Glos Dave'a Gahama jest jak wino - im starszy tym lepszy .

wtorek, 10 listopada 2015

Tam, gdzie umierają anioły


                                                      Wiesz co to znaczy – wiara?
                                                        a właściwie jej brak…?
                                                     Widziałeś jak płaczą anioły,
                                                       kiedy nie ma już szans…?

Wiesz co to znaczy kochać
i na siłę uczyć się przestać…?
Widziałeś kiedykolwiek oczy,
w których zgasła nadzieja…?

Wiesz jakie to uczucie,
gdy rozumiesz, że nie znaczysz nic?
Kiedy los zabiera ci wszystko,
kiedy nie masz już po co żyć…?

Wiesz jak umiera siła?
Znasz ten ból, kiedy musisz zwątpić?
Widziałeś rzekę ludzkich łez,
w której toną anioły…?


Wiesz gdzie jest cmentarz aniołów?
Obok grzebią zmarłe serca…
może kiedyś odnajdziesz mnie tam…
ja zawsze będę czekać… „





piątek, 6 listopada 2015

Moje pierwsze bajgle

Chodzily za mna od ladnych kilku dni , i tylko czasu nie bylo ,poniewaz tydzien uplynal mi bardzo produktywnie -chociaz w domu . Musialam nieco zwolnic ( Te dni ) , wiec i czas sie znalazl na bajgle . A zaczelo sie wczoraj , kiedy to moj znudzony bagietka wzrok zatrzymal sie na przegladanym blogu i oczom mym ukazaly sie One ...piekne , wyrosniete i pyszniace sie pulchnoscia bajgle . Szybki zerk do swiezo posprzatanej jaskini chomika ( czyt . spizarka - zajelo mi to cale wczorajsze popoludnie) czy sa wszystkie skladniki-sa . Powiem szczerze , ze gdybym wczoraj miala je robic -nadal bylyby tylko w mojej glowie ,poniewaz sprzatanie jaskini baardzo mnie wymeczylo ( pudla ,pudelka ,kartoniki , przegladanie dat waznosci ,ustawianie ,przestawianie itp .) niby nic a caly czas na nogach i naprawde sie zmeczylam . Na szczescie bajgle sa " dwufazowe"  ^^ . Czy je lubie ? Do dzis nie wiedzialam ( nigdy wczesniej nie mialam okazji skosztowac )- ale tak ,lubie te dziurawe bulki . Chociaz nie mam porownania z innymi , rzeczone bajgle bardzo mi smakuja . Dzis bedzie powtorka , bo z przepisu wychodzi tylko 8 sztuk , a to jak dla nas stanowczo za malo . Przepis znaleziony tutaj , u mnie po lekkiej modyfikacji .




BAJGLE NA ZACZYNIE POOLISH

zaczyn poolish ,ktory przygotowujemy dzien wczesniej :
- 70 gr maki pszennej T 650
-70 gr letniej wody 
- 1 gr suszonych drozdzy 

ciasto wlasciwe :
- zaczyn poolish
- 450 gr maki pszennej T 650
- 250 ml letniej wody
- 1 gr suszonych drozdzy
- 1,5 lyzeczki soli ( nastepnym razem dam dwie )

woda do gotowania bajgli :
- 1 l wody
- 1 lyzka cukru

wierzch :
- 1 zoltko + 1 lyzka mleka 

dodatki :
- u mnie mak ,sezam i slonecznik

1. Jak juz wczesniej wspomnialam zaczyn poolish przygotowujemy dzien wczesniej ,a wlasciwie na wieczor . Wszystkie podane skladniki wymieszac ze soba i zostawic na noc pod przykryciem . Ja uzylam folii kuchennej .

2. Nastepnego dnia mieszamy wszystkie skladniki na ciasto wlasciwe ,czyli : zaczyn ,maka ,drozdze i sol ,dolac wode i wyrabiac ciasto przez ok 5 min . Wyrobione ,elastyczne ciasto przykryc i odstawic do wyrosniecia na 1,5 h .

3. Wyrosniete ciasto podzielic na 8 czesci , uformowac buleczki i zrobic na srodku dziure palcem . Rozciagnac ciasto formujac zgrabnego bajgla .

4. Bajgle ulozyc na blasze wylozonej papierem do pieczenia i zostawic pod przykryciem do wyrosniecia na 30 min .

5. W garnku zagotowac wode z cukrem i do wrzacej wrzucac po jednym bajglu - obgotowac po 30 sekund z kazdej strony . Odsaczyc z wody i ulozyc buleczki ponownie na blache .

6. Piekarnik nagrzac do 200° . Bajgle posmarowac rozbeltanym zoltkiem z mlekiem , posypac przyprawami i piec 15-18 min ( ja pieklam nieco dluzej chcac zarumienic nieco skorke ) . Studzic na kratce .


Wieczorem wyprobuje inny przepis i zobaczymy ,ktory skradnie nasze serca .





 P.s. Kurde benga jak mnie kreci TEN kawalek !!!!